FANDOM


autorstwa Yastiannego, moje drobne zmiany


Bóg Magii

Zelwinge jest Bogiem magii i wszystkich przymiotów, pozwalających osiągnąć w tej dziedzinie sztuki mistrzostwo. Bóg ten wspiera swą mądrością i przenikliwością wszystkich magów, którzy zwrócą się do niego o pomoc. Oprócz sfery magii , niewiele jest w stanie zainteresować go na tyle, by zwrócił na to uwagę. Zawsze pozostaje bezstronny i za nic ma sobie konflikty, lecz twardo broni wiedzy magicznej i osłania tych, którzy się nią zajmują. Sprawuje on opiekę nad Splotem, dobro eteru stawiając ponad wszystkim.

Gdy wydawało się, że strefy wpływów poszczególnych bogów na Lodor, zostały w końcu ustalone, walka o wyznawców zaczęła się na now
Rozprzestrzenienie kultu Lolth doprowadziło do osłabienia mocy Belulasa, arcymaga uznawanego za patrona magii. Uwolniona niemocą boska potęga która w nim tkwiła, została skrzętnie przejęta przez Purila. Pan Wędrowców zrobił to z własnej woli, przy aprobacie pozostałych bogów – nikt nie

chciał, by domena magii, a co za tym idzie czarodzieje trudniący się arkanami sztuki magicznej, pozostali bez patrona. Puril, opiekujący się malarzami i rzeźbiarzami oraz innymi sztukmistrzami, nadawał się do tego najlepiej, zaś magia, będąca jedną ze specyficznych dziedzin maestrii, zawsze budziła w nim chęć jej poznania, a nie bez znaczenia było również dążenie wszelkiej maści czarodziei do zgłębiania wiedzy, które bardzo podobało się Purilowi. Mimo, iż magowie byli dla bogów zwykłymi istotami, zaciekawili Pupila. Pan wędrowców nie często miał pod swymi skrzydłami istoty parające się magią i zwykle miały one tuzin innych, milszych bogu zainteresowań, przez co magia nie była uznawana za główną ścieżkę ich życia. Poznając powoli ogromny wkład magów w rozwój świata, bóg zaczął darzyć ich szacunkiem i sympatią. Opiekę nad nimi, Puril uznał za doświadczenie ciekawe. W swym nieskończonym popędzie do wiedzy pragnął poznać ich, zgłębić tajemnicę ich bytu i wspomóc w tym, czego na co dzień dokonują.
Niedługo jednak, wedle boskiej rachuby czasu, Pan Wędrowców spełniał swe nowe obowiązki. Zadanie, którego się podjął - przerosło go. Stało się to za sprawą tego, co sam dobrowolnie, nie do końca zdając sobie z zagrożenia sprawę, wziął na swe barki. Pierwiastek magicznej energii, który przyjął, pochodził od Boga o czarnym sercu i spaczonym jestestwie. Boska moc, wchłonięta przez Pupila, nosiła w sobie znamiona osobowości jej pierwszego właściciela: Pan Wędrowców stawał się skryty. Zamknięty. A wraz z nim jego kapłani zmieniali się, bo boskie serce zaczął ogarniać mrok i nie sposób było, by wpływ ten także nie ogarnął istot ściśle z nim związanych.
Untitled-1

On jednak w czas dostrzegł zachodzące w sobie zmiany, i po raz pierwszy - przeraził się. Jego rozsądek, większy niż wszystkich istot żyjących mówił mu, by odrzucił to, co wcześniej z otwartymi ramionami przyjął do siebie. „Dar" boskiej magii Belulasa podsycał jego wątpliwości, rosnąc z każdą chwilą w siłę, sprawiał, iż bóg odsuwał od siebie myśl o porzuceniu sfery magii. Jednak druga część jego istoty ostrzegała go, tocząc uparcie wewnętrzny bój i opierając się złowrogiej mocy. Purilowi udało się wyjść z tej walki zwycięsko - miał on dość sił, by wyrzec się owej mrocznej potęgi. W wyniku tego, Puril zdołał przywrócić równowagę swojego bytu. Odrzucona moc magii, nadal przesiąknięta złowrogim cieniem Belulasa szukała następnej ofiary, jednak żaden z bogów, pamiętając cierpienia Purila, nie kwapił się z jej przejęciem.
Krążąc samotnie w wirze pierwotnej materii i energii, moc oczyszczała się z resztek osobowości mrocznego maga, by w końcu porzucić jego wpływ na rzecz swych pierwotnych cech, tj. zapalczywość w zdobywaniu wiedzy, cierpliwość, błyskotliwość – wszak część z nich była pozostałością po innym, dawnym Bogu Unurze, nikczemnie zabitym przez podstępnego Fradoca . Ostatecznie, oczyszczona boska moc zogniskowała się w jednym punkcie wiru magii, wzniecając iskrę życia, która stała się płomieniem rozpalającym eteryczne ciało nowego Boga, będącego jak gdyby lustrzanym odbiciem wszystkich żyjących czarodziei. Tak, zatem narodził się Zelwinge, nowy byt obdarzony w boskie przymioty, pełen wyjątkowej, magicznej mocy. Obce są mu wojny i niesnaski, obojętne, problemy błahe i trywialne. Uznany przez starszych bogów, zasiadł wraz z nimi w Domu Bogów, spoglądając na każdego swymi bystrymi oczyma, z beznamiętnym uśmiechem na twarzy.
Zelwinge, obdarzony mądrością i roztropnością dawnego boga wiedział, co musi uczynić jako rzecz pierwszą. Zstąpił, więc on w dół tam, gdzie materia przysłania to, co niematerialne. Rozproszył się, pod postacią setek, jeśli nie tysięcy kulistych, przepełnionych czystą enegrią sfer i zesłał na swoich nowych podopiecznych wizję. W widzeniu tym ukazał im pod postacią swego wysłannika, zaś bijący od niego majestat sprawił, iż doświadczający tego niezwykłego zjawiska, dojrzeli w nim swojego nowego opiekuna. Zrozumieli, że owa pełna magicznej siły kula jest symbolem celu, do którego dążą. Wysłannik nakazał magom wyruszyć w podróż by wszyscy razem zeszli się w jednym, wyznaczonym przez nowego opiekuna miejscu. Podczas wędrówki każdemu z magów drogę wskazywał jego duch-opiekun, jaśniejąca, idealna kula, ukazana w wizji. Ów niezwykły przewodnik poruszał się wysoko na niebie i nikt poza kroczącymi za nim magami go nie dostrzegał. Na miejscu spotkania, gdy wszyscy magowie już na nie dotarli, obiekty prowadzące podróżnych zlały się w chmurze białego światła się w jedno, tworząc blask tak oślepiający, że wzrok nie mógł go wytrzymać nawet przy zamkniętych powiekach. Oślepieni nie widzieli sylwetki Pana Magii, który pojawił się w centrum owego światła. Słyszeli jedynie jego głos, zapowiadający nową erę magii, nowe czasy dla tych, którzy postanowili poświęcić swe życie w służbie najpiękniejszej i najtrudniejszej ze znanych sztuk. Gdy Zewinge skończył swe orędzie, światło momentalnie zgasło, ustępując spokojnej szarości, po czym szybko nastała noc. Magowie pokrzepienie obietnicą wyruszyli do swych siedzib, pokładając wiarę w nowego opiekuna.
Na wieczną pamiątkę owego zdarzenia, część magów uradziła, by postawić w tym miejscu obelisk, by nikt nie zapomniał, że Bóg ma ich w opiece.

Domeny Kapłanów

Magia, Wiedza, Ochrona

Symbol

Brosza lub naszyjnik z dużą perłą

Charakter Bóstwa

prawdziwie neutralny

Charakter kleru

neutralny

Charakter wyznawców

dowolny

Rasy

przedstawiciel każdej rasy może być wyznawcą Zelwinge

Wyznawcy

Osoby, które poświęciły się doskonaleniu swoich umiejętności magicznych

Kapłani i miejsca kultu

Kapłani Zelwinge są nieliczni i zawsze są świetnymi czarodziejami. Klerycy ci poświęcają część swojego czasu na przekazywanie woli Boga pozostałym magom, jednak w dużej większości nadal zajmują się sztukami magicznymi. Miejsca kultu to niewielkie kaplice przy uniwersytetach, czasem i pracowniach, gdzie można oczyścić swój umysł, skoncentrować się i przywrócić siłę do dalszej pracy.

Ulubione ofiary

Stworzenie nowego zaklęcia, receptury alchemicznej, sukces w badaniach nad magią bądź stworzenie magicznego urządzenia, czy też wynalazku.

Rozsądne korzystanie ze Splotu.