FANDOM


tekst autorstwa mojego, Alaryka i Fatuma

Profesje dostępne dla poszczególnych ras

Imiona gnomów

Używamy generatora wbudowanego w grę, możemy przyjąć nazwisko jednego z wiodących Rodów Dedry.

Cechy fizyczne

PHB35 PG27 WEB
  • Naturalna długość życia: 350 - 500 lat
  • Wiek płodny: od 30 do 200 roku życia
  • Wiek starości: 260  lat
  • Wzrost: 90-105 cm (determinowany przez podrasę ludzkiego przodka)
  • Waga: 20-22,5 kg
  • Postura: humanoidalna, w zarysie między ludzka a elfią
  • Skóra: od ciemnej opalenizny po przypominający barwę kory brąz
  • Włosy: jasne
  • Oczy: odcienie błękitu

O gnomach i smokach

 „O gnomach i smokach słów kilka, czyli  bajda o przybyciu gnomów na wyspę Lodor”. Ręką Pattyego, zwanego „Elfim Uchem”, spisana.

  • Mówi się, że gnomy i niziołki przybyły na Lodor z powodu grożącego im niebezpieczeństwa. Zaiste jest to prawdą, lecz połowiczną jedynie. Drugą jej częścią jest powód przybycia smoków, które to pozwoliły Kentarskom rasom w wędrówce niebiosami.
  • Powód ucieczki gnomów był prosty, wręcz banalny. Były nim zbrojne dążenia Cesarstwa Torrath. Gnomy żyły na rozległych terenach bogatych w urodzajną ziemię położoną na zachód od Torrath u podnóża gór, które zwali Górami Krańców Świata, czasem też Smoczym Domostwem, skaliste wierzchołki sięgające nieba były ponadto bogate w rudy metalu, jednak tych przeróbka nie była dziedziną gnomią tak jak rolnictwo.
  • Torrath potrzebowało bezpiecznego zaplecza, gdzie ich zbrojmistrze mogliby wykuwać broń, zaś inżynierowie konstruować machiny wojenne z daleka od działań wojennych prowadzonych z Perionem. Położone na południe tereny były ku temu najlepszym miejscem.
  • Sukcesja gnomich wiosek, dla Cesarstwa była małym kosztem, mniejszym od setnej części wpływów do skarbca z rzeczy dziesięcin i kilku innych podatków płaconych przez gnomy na rzecz Torrath.
  • Decyzja o zajęciu terenów padła w tempie błyskawicznym, gnomy zostały ściśnięte aż do przesmyków górskich. Słowa historii nie wspominają o waleczności tych istot, mimo że ich serca są wielkie również do walki. Więcej słów mówi o bezwzględności wojsk Cesarskich i masowym mordzie dokonanym na gnomach.
  • Jak już się rzekło Ci, którym udało się zbiec udali się w góry, ku Smoczym Domostwom. Historia tłumacząca ucieczkę Jebbeyth’a, Gliegllerth’a i Acleoth’a z Kentaru nie jest znana do końca. Jedni z piśmienników kart przeszłości mówią o potężnym artefakcie, jaki gnomy miały podarować trzem smokom by nasycić ich chciwość. Inni zaś kronikarze zwykli pisać o mądrości prastarych gadów. Smoki: mosiężny, miedziany i srebrny przybyły na Lodor przynosząc ze sobą grupki gnomów, z którymi, jako dalej niejedni z piśmienników spisali, były w przyjaźni i wielkim poszanowaniu.
  • Smoki osiedliły się na wyspie, lecz ważąc na swój charakter czy rozsądek - nie wypełniły kronikarskich liter wieloma słowami o swych czynach prócz sprowadzenia na wyspę gnomów.
  • Wielu nie dowierza dawnym słowom i przyjaźni smoków z gnomami, a i słusznie, bowiem jak już spisałem wśród kronikarzy nigdy nie było zgody co do smoczych motywów działania. Być może mądre te istoty bały się wojsk Cesarstwa Torrath, a ich obecność u podnóża Gór Kresów Świata przerażała ich. Być może gady skorzystały na gnomiej mądrości i znajomości gwiazd, które to pomogły im, obok smoczej wiedzy o Świecie, bez problemu dostać się na Lodor. A może powodem pomocy gnomie rasie były potężne artefakty, na które smoki połasić się miały.
  • Gnomia społeczność za nic sobie ma spory piśmienników, do dziś co trzy lata, jako liczba trzech smoków jakie pomogły przybyć gnomom na Lodor, gnomy organizują wielki festyn. Przy ogromnym ognisku zbiera się cała wioska, przybywają podróżnicy z całego Lodor. Gnomi bajarz opowiada o ucieczce z Kentaru a historia przekazywana jest przez stulecia z ojca na syna. Gdy opowieść dobiegnie końca domorośli gnomi czarodzieje znani z zamiłowania do iluzji tworzą piękne światła barwiące niebo wybuchami ferii barw.
  • Mówi się, że były lata, gdy jeden ze smoków przybywał na opowieść bajarza, by w gnomiej gromadzie wysłuchać historii. Dziś nikt nie pamięta już jednak takiego dnia, a mimo to, co trzy lata gnomia wioska żyję nadzieją smoczych odwiedzin.
  • Fakt smoczych odwiedzin zrodził gnomie powiedzenia mówiące: „Gość w dom Glieglerth w dom”, jak i: „Ugościć kogoś niczym Glieglertha”. Są to bardzo rzadko używane zwroty, jedynie w stosunku do osób spoza gnomiej rasy bardzo zasłużonych ich społeczności.

"Gnomy na Lodor"

  • Seria płócien elfickim pędzlem namalowanych, przez Naelię Be'te'tner, przedstawia małą osadę gnomów położoną pomiędzy podnóżem pasma gór, odgradzających wioskę od pustyni, a lasami i morzem. Przyjęta perspektywa z lotu ptaka, a raczej smoka odnosi się do sposobu, w jaki gnomy przybyły na wyspę.
  • Feria ciepłych barw rozlewa się na jednym z obrazów przedstawiającym popołudniowe słońce oświetlające kilkanaście domków gnomiej osady, gdzieś w oddali widać gnomie pasieki pośród leśnych drzew, kilka łódek załadowanych towarami, odpływających w stronę Faraldoru, ktoś stoi na brzegu. Inne płótno ukazuje zlany deszczem obóz bandytów ukryty w lasach nieopodal wioski. Ciemna akwarela wypełniona czerwienią i czernią ukazuje upadłe cmentarzysko i mauzoleum prowadzące wprost do nawiedzonych katakumb pod ziemią nieopodal wioski. Jedne płótno, znacznie większe od innych przedstawia gnomią gromadę, jaka otoczyła wielkie ognisko zapewne by w skupieniu wysłuchać opowieści bajarzy.
  • Ostatnie z płócień zwykło się określać jako samodzielne dzieło, nie należące do kolekcji „Gnomów na Lodor”. Jego treść jest tak wyjątkowa dla gnomów z dwóch powodów. Pierwszym jest temat obrazu, czyli „Święto Trzech Smoków”. Drugim zaś fakt, iż malowidło idealnie oddaje rodzinny charakter przedstawicieli tej rasy. Patrząc na postacie oświetlone płomieniami ognia można poczuć rodzinne ciepło łączące ich społeczność. Malarce idealnie udało się oddać stare porzekadło o gnomach mówiące, iż każdy z nich ma niezliczone dziesiątki kuzynów, ciotek, babć.

Prawa Wioski Dedry

ręką Droma Lendena, najwyższego pozycją gnoma w wiosce, spisane

  • Wedle zwyczajów dawnych, z Kenatru jeszcze przez ojców naszych przyniesionych, raz na lat dziesięć zwykliśmy wybierać gnoma w wiosce swą pozycją najwyższego. Z tradycji dawnych Wielkonosym zwanego. Podstawowym kryterium wyboru jest długość nosa. Każdy gnom zawrzdy przyzna, że osoba z największym nosem najmądrzejszą być musi. Cezury wiekowej pamiętać od dawien śmy nie zwykli, już dawno zapomniana. Jednak to mieć na uwadze trzeba, by wybrany Wielkonosym dojrzałym był już, około lat dwieście skończone mieć musi. Przy każdym wyborze wskazana też jest kapłana Calyril obecność, który po dokonanym wyborze, odprawia rytuały odnowienia.
  • Nie zdarzyło się jeszcze, by burmistrzem został wybrany Gnom żyjący poza Dedry poza jednym tylko razem pieczęcią roku siedemset sześćdziesiątego czwartego stojącą. Jako pisał Patty „Elfie Ucho”. W te czasy wybrany został gnom spoza wioski. Sytuacja była o tyle niezwykła, że tylko wędrowny alchemik i najpotężniejszy iluzjonista, Rerrepi „Lukurydzogłowy” mógł sobie poradzić z najazdem ludzi z północy. Szybko też złożył swój urząd, szanując zwyczaje przodków.
  • Wśród praw wielu ogólnie znanych zapisać warto wzmianki o szacunku dla upraw rzepy i roślin innych, których nieprzestrzeganie z gniewem gnomich rolników się spotkać musi i karą niechybną zakończyć z sądu najwyższego gnoma srogo wydaną. O problemach wszelkich i sfarach groźnych informować Wielkonosa przypada, dla spokoju utrzymania i porządku. Spór zaś każdy rozstrzygnięty z rozsądkiem i mądrością być musi o porozumienie oparty lub i wyrok wioski niekiedy. Do kobiet pretensji mieć nie można tako litery prawa stanowią a i ustąpić wypada gnomowi każdemu wedle tradycji lub po wyroku Wielkonosego. Każdy też zobowiązany jest gnomich świąt przestrzegać a i o ich czasie pamiętać.

Zwyczaj i obrzędy

spisane ręką Droma Lendena, Wielkonosa

Miedziany Wędrowiec

  • jest tytułem nadawanym mieszkańcom wioski jak i obcym, którzy zasławili się czymś wielce zacnym dla gnomiej społeczności. Tytuł pochodzi od koloru łusek jednego, z trzech smoków, które przywędrowały wraz z gnomami na Lodor. Wiąże się on również ze „Świętem Trzech Smoków” poświęconym prastarym gadom, które przyniosły gnomy na wyspę. Wiadomym jest, że to właśnie miedziany smok, Glieglerth, pojawił się wśród gnomie gromady lata temu by wysłuchać opowieści bajarza. Tytuł „Miedzianego WędrowcaWielkonosy przyznaje największy nacisk kładąc na zdanie swej żony a i zdanie mieszkańców Dedry mając na uwadze z wielkim poważaniem.
  • O „Święcie Trzech Smoków” pisać mi nie wypada jakom bym tylko słowa Pettyego „Elfie Ucho” przepisać miał.
  • Wśród wielu pomniejszych tradycji, jedna cieszy się uznaniem gnomów. Podczas wielkiego festynu w czasie, gdy dzień jest najdłuższym w całym roku wśród wielu konkurencji żadna tak nie oddaje zamiłowań gnomich, szczególnie kulinarnych, jak konkurs na najlepszą potrawę z rzepy.

Społeczeństwo i polityka, handel oraz rolnictwo i wynalazczość

„Pergamin polityce, handlowi, rolnictwu i wynalazczości gnomiej poświęcony, a i od religii nie stręczący, piórami wieloma spisany"

  • Gnomy słyną z upraw rzepy i o ile faktycznie ją uprawiają z wielkim zamiłowaniem, o tyle nie jest ona podporą ich rolnictwa. Powód jest prosty - tylko gnomy przepadają za rzepą. Tradycja upraw wywodzi się z czasów, gdy gnomy zamieszkiwały Kentarskie podnóża Gór Krańców Świata. Obok uprawiania rzepy, trudnią się oni uprawą zbóż oraz hodowlą krów. Z ich mleka robią wyśmienite sery. Receptury na nie przejęli od Torrathczyków i udoskonalili dawnymi czasy. Wśród wielu produktów tworzonych na Kontynencie jeden cieszył się wielkim uznaniem. Był to miód pitny. Księgi Cesarskiej biblioteki mówią o wspaniałym smaku tegoż trunku, podobno sam Cesarz Morrad Sultor Fabilier, który wydał rozkaz sukcesji gnomich ziem, lubował się w ich miodzie. Gdy zaś gnomy zostały wymordowane, Cesarz najmował setki gorzelników by Ci uwarzyli tak szlachetny nektar jak gnomi. Większość rzemieślników kończyła swoje prace w lochach o suchym chlebie i wodzie, zaś zamiast aparatury gorzelniczej ‘pracowali’ na maszynach tortur… w zasadzie to pracowano nad nimi. Aczkolwiek kwestia ta nie została wspomniana w żadnej z rycin spisanych tamtymi czasy lub też zaginęła z czasem, by nie rozgrzebywać zbytecznie przykrego epizodu fachu gorzelniczego w Cesarstwie.
  • Gnomy przybywając na Lodor niebiosami, niesione przez smoki, nie mogły sprowadzić pszczół. Gdy zbudowano wioskę próbowano oswoić dzikie pszczoły. Mimo, że ich wyroby nie były już tak smakowite, miód pitny lodorskich gnomów stał się trunkiem, który podawano regularnie w elfach miastach, jako jedyny trunek dorównujący uznaniem szlachty, obok win tłoczonych przez elfy. Obecnie gnomy posiadają kilka pasiek, specjalnie do produkcji zacnego miodu, jednak ważą go bardzo niewiele dawnymi sposobami, a cena jednej butelki potrafi osiągać cenę dobrej zbroi płytowej spod krasnoludzkiego młota.
  • Gnomy prowadzą handel w sposób typowy dla nich. Nie żądają wysokich cen za zboże, które dostarczają do Faraldoru za pomocą małych statków, często ich własnej konstrukcji, płynąc przy brzegu. Sami wynalazek ten żeglugą kabotażową nazywają. Do Aldur, czy Vegnar zboże transportowane jest statkami z uwagi na dalsze odległości. Największe wpływy gnomy czerpią właśnie z tego ożywionego handlu, przekładając zarobek na ilość. Mimo istnienia małej kopalni nieopodal wioski, gnomy rzadko korzystają z jej zasobów. Częściej skupują rudy metali od krasnoludów w zamian za swoje towary. Nic w tym dziwnego, nie ma bowiem na całym Lodom lepszych rud niż vegnarskie.
  • Jak wiadomo gnomy trudnią się w konstruowaniem wszelakich ustrojstw i machin. Prawdziwym jest twierdzenie, że to gnomy opracowały rozbudowany stół alchemiczny z kompletnym zestawem zmyślnej aparatury. Wcześniej korzystano z wiele prostszego sprzętu, jaki możemy ujrzeć w faraldorskim muzeum. Podobno sam Naryldor najął kilku gnomów, by zbudowali dla niego specjalny stół lata temu.
  • Jak już się rzekło, gnomy nie żądają wysokich opłat za towary. Wynika to z ich mentalności. Ci zapaleni hodowcy rzepy, zbóż i wyśmienici rzemieślnicy nie dążą do bogactwa. Zaś niewygórowane ceny na ich towary pozwoliły im na spokojny byt, pośród swar i wojen lodorskich, przez stulecia. Ktoś mógłby rzec, że gnomy nie podnoszą cen w obawie przed gniewem ludzi czy krasnoludów. Po części tak jest, aczkolwiek gnomy nie myślą o tym w ten sposób. Ich spokojne żywota wypełnia czas spędzany na uprawie i hodowli, czy też konstruowaniu kolejnych zmyślnych wynalazków. Niczego im nie brakuje i doskonale wiedzą, że podniesienie cen na towary mogłoby im tylko zaszkodzić.
  • Przybywając na Lodor wraz z technologią tworzenia miodów pitnych i świec z wosku pszczelego, gnomy zabrały z Kentaru technologie tworzenia wszelakiego rodzaju naczyń z gliny. Technologia ta szybko rozpowszechniła się na wyspie dzięki prostym w obsłudze kołom garncarskim, tworzonym przez gnomich wynalazców. Stosowane dotąd przez ludzi sposoby wyrobu naczyń nie znały ceramiki toczonej, jak nazywają ją gnomy.
  • Wśród towarów kupowanych od innych ras, gnomy bardzo cenią sobie krasnoludzie kufry oraz obijane metalem drzwi i mimo że tych drugich nigdy nie kupują, to potrafią się nimi zachwycać godzinami. Obok naczyń glinianych, gnomy parają się produkcją naczyń z kolorowego metalu, którego rudy w małych ilościach wydobywają z kopalni wydrążonej obok wioski. Obok naczyń tworzą z niego noże, widelce, czy też brzytwy. Ciężko wymienić wszystkie rzemiosła, jakimi trudnią się gnomy. Warto jednak nadmienić, że każde z nich jest wciąż wzbogacane o nowe wynalazki gnomiej myśli technicznej. Często z dobrym skutkiem, a jeszcze częściej z daremnym.
  • Wśród wszystkich ras, jednej gnomy nienawidzą szczególnie, koboldów. Nienawiść ta jest zaś prawie tak silna jak nienawiść koboldów do nich samych. Ciężko szukać konkretnych powodów w kartach historii. Znane dla każdego gnoma są "napady" koboldów na krowy czy też bezczeszczenie upraw rzepy przez te głupkowate jaszczurki. Bywa i tak, że gnomy nawet prędzej popędzą z wioski kobolda, niż quicklinga, o ile skrzat nie użyje czarów ze szkoły nekromancji, której to gnomy nie znoszą równie mocno jak koboldów. Quicklingi rzadko pokazują się w wiosce gnomów, ci zaś wystrzegają się tych kontaktów, podobnie jak z drowami. Pojęcie gnomiej społeczności o rasach pomroku opiera się na opowiadaniach gnomich podróżników i handlarzy, podróżujących lodorskimi traktami. Najmniejsze pojęcie gnomy posiadają o duergarach. Co do ras naziemnych, gnomy są bardzo gościnne i przyjaźnie nastawione, póki ktoś nie zajdzie im za skórę. Ich wiedza o brownie nie jest wielkia, podobnie o sylvanach. Ciężko powiedzieć czy gnomom jest bliżej do Faraldoru, Vegnar, czy Aldur… przez stulecia wioska Dedry prowadziła politykę neutralna utrzymując niezmienny status quo.
  • Najbardziej poważaną i w najgorliwiej czczoną przez gnomy jest bogini Calyril oraz Pan Wędrowców - Puril. Również córka Pani Natury, Seyome, cieszy się coraz większym poszanowaniem. Mimo że jej kult jest bardzo młody, to jego charakter odpowiada gnomim wartościom. Kapłani Calyril często towarzyszą w gnomich obrzędach i świętach. Krążą plotki, których pisać tutaj może i nie winno się, jednak mówią one o „patronacie” kapłanów Oweodda nad wioską.

Gnomy a Belulas

  • Obecnie Wioska Dedry znajduje się pod patronatem Belulasa, wcześniej okupowana przez Maladytów schizmatycznego kościoła Nowego Porządku
  • W Dedry żyje około pół tysiąca gnomów
  • Na Świecie nie ma innych skupisk gnomich, acz spotyka się pojedyńczych osobników, czy też liczniejsze grupy, żyjące wśród ludzkich nacji Kentaru